
Elvis w domu!
Podróż przeżyliśmy bez większych kłopotów. Co ja mówię?! Bez żadnych kłopotów! No może na początku kilka drobnych smuteczków z dzidziusia Elvisa się wydobyło, ale potem już zupełny spokój. Kto by pomyślał, że król rock'n'rolla jest tak wyważonym zwierzem.
Dom oswajany. Na wszelkie sposoby, ale oszczegółach innym razem.
Tym razem chciałam tylko powiedzieć, że mamy się dobrze.
Nawet bardzo dobrze :)
Bo w życiu potrzebna jest tylko miłość i... pies!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz